Volodymyr Zakhovaiko
Założyciel, CTOArchitektura, kod, wyceny i każda rozmowa audytowa. Podpisuje umowy i bierze na siebie decyzje o ryzyku technicznym. Osoba, która wycenia twój projekt, to ta sama, która go zbuduje.
Kto za tym stoi
Dyvertex to małe studio w Polsce. Budujemy produkty od zera i doprowadzamy prototypy z AI do produkcji. Zanim zaczęliśmy to sprzedawać, zrobiliśmy jedno i drugie dla siebie. Dwie aplikacje, które z tego wyszły, to jedyne case studies na tej stronie.
Od założyciela
Kod pisałem od dzieciaka, długo zanim dowiedziałem się, że ktoś za to płaci. To była po prostu najciekawsza rzecz w pokoju i trzymała moją uwagę na tyle długo, żeby zamienić się w studia informatyczne.
Studia dały mi to, czego mi brakowało. Nie kolejną składnię, tylko obraz tego, jak produkt naprawdę działa: dla kogo jest, co musi wytrzymać i dlaczego większość ważnych decyzji zapada, zanim ktokolwiek otworzy edytor. Potem pierwsza praca jako developer. Dużo wypuszczałem, szybko rosłem i zobaczyłem, jak wygląda kod pisany pod presją.
Po kilku latach ciekawe problemy leżały już wyłącznie na cudzych roadmapach, a ja chciałem budować coś swojego. Czego nie planowałem, to część, która okazała się najważniejsza. Po drodze wciąż spotykałem ludzi z naprawdę dobrymi pomysłami, a pomaganie im dojść do celu było pracą, którą lubiłem najbardziej. Nie samo pisanie kodu. Bycie blisko kogoś, kto buduje coś, na czym mu naprawdę zależy, i rozwijanie się razem z tym projektem.
I tym właśnie jest Dyvertex. Budujemy własne produkty i pomagamy innym zbudować ich własne.
Volodymyr Zakhovaiko, założyciel
Po co to jest
Lovable, Bolt, Replit i Base44 naprawdę dobrze doprowadzają założyciela do czegoś, co działa. Słabo radzą sobie z częścią, której w demie nie widać: kto ma prawo odczytać ten wiersz, co się dzieje przy drugim deployu, gdzie leżą klucze i co robi baza, kiedy przychodzi tysiąc osób zamiast trzech. W tej luce umierają produkty. To jest luka, w której pracujemy.
Nie jesteśmy przeciw tym narzędziom. Sami mocno korzystamy z AI i mówimy o tym wprost. Różnica polega na tym, że za każdą wypuszczoną zmianą stoi inżynier senior, który uznał ją za poprawną. Ten przegląd nie jest formalnością wokół pracy. On jest pracą.
Więc zaczęliśmy tak, jak sami chcielibyśmy, żeby studio zaczynało: budując i wypuszczając własne produkty, za własne pieniądze i z własnymi terminami, i wystawiając je publicznie, gdzie każdy może wejść i sprawdzić.
Jak tu doszliśmy
Etapy, które złożyły się na to studio, i produkty, które z nich wyszły. Wszystko z końca tej listy jest publiczne i możesz to sprawdzić.
Zacząłem pisać kod jako dzieciak, bez pojęcia, że ludzie dostają za to pieniądze. Trzymało moją uwagę dłużej niż cokolwiek innego i tak naprawdę nigdy nie przestało.
Studia dały mi to, czego mi brakowało. Nie kolejną składnię, tylko obraz tego, jak produkt naprawdę działa: dla kogo jest, co musi wytrzymać i dlaczego większość ważnych decyzji zapada, zanim ktokolwiek otworzy edytor.
Dużo wypuszczałem, brałem na siebie więcej, niż wynikało ze stanowiska, i szybko rosłem. Dobre kilka lat, które pokazały mi, jak wygląda kod pisany pod presją.
W pewnym momencie ciekawe problemy leżały już wyłącznie na cudzych roadmapach. Chciałem sam decydować, co powstaje i po co. Pozycja dużo mniej wygodna i dużo lepsza.
Tego nie planowałem. Wciąż spotykałem założycieli z naprawdę dobrymi produktami, a pomaganie im dojść do celu okazało się pracą, którą lubię najbardziej. Nie samo pisanie kodu, tylko bycie blisko kogoś, kto buduje coś, na czym mu zależy.
Mira, dziennik ze zdjęciami w React Native, doprowadzony przez Darię od pierwszego commita do wydania w App Store, dziś w wersji 1.1. I ariex.fit, trening z AI w React Native i Expo, zbudowany od początku do końca: model, backend, klient mobilny i wdrożenie. Obok nich Mermlaid, nasze narzędzie dla developerów, w open source.
Volodymyr Zakhovaiko Strategic Partner, jednoosobowa działalność zarejestrowana w Polsce, działająca pod marką Dyvertex. Trzy oferty ze stałą ceną, zakres ustalony na piśmie przed startem i twój kod w twoim repozytorium od pierwszego dnia.
Zespół
Rozmawiasz z ludźmi, którzy to budują. Nie ma nikogo pośrodku, kto tłumaczy twoje słowa na ticket.
Architektura, kod, wyceny i każda rozmowa audytowa. Podpisuje umowy i bierze na siebie decyzje o ryzyku technicznym. Osoba, która wycenia twój projekt, to ta sama, która go zbuduje.
Development, QA i dostarczanie. Doprowadziła Mirę od pierwszego commita do wydania w App Store, więc poprzeczkę jakości przy pracy dla klientów ma już przeskoczoną na własnym produkcie.
Pierwszy kontakt i kwalifikacja. To on ustala, czy w ogóle jesteśmy dla ciebie właściwym zespołem. Rozmowa techniczna, zakres i cena idą od Volodymyra.
Jak pracujemy
Zakres i kwotę ustalamy przed startem. Jeśli praca się w tej kwocie nie mieści, to nasz problem, że nie powiedzieliśmy tego wcześniej, a nie twój, żeby go wchłonąć w połowie drogi.
Korzystamy z narzędzi AI świadomie i mówimy o tym głośno. Każda zmiana wspierana przez AI przechodzi przez przegląd człowieka, zanim trafi na produkcję. Ten przegląd nie jest narzutem wokół biznesu. On jest biznesem.
Nie mamy jeszcze opublikowanych case studies z projektów ratunkowych i nie będziemy udawać, że jest inaczej. Także w tej wygodnej wersji, że istnieją, ale są pod NDA. Zamiast tego pokazujemy własne produkty i własny kod.
Kod leży w twoim repozytorium od pierwszego dnia, konta są na ciebie, a pakiet przekazania jest wpisany w umowę. Nic tu nie opiera się na tym, że nie możesz pójść gdzie indziej.
Gdzie jesteśmy złym wyborem
Napisanie tego na własnej stronie jest tańsze dla obu stron niż odkrycie tego w drugim tygodniu.
Duże, wielozespołowe platformy korporacyjne. Body leasing, czyli developer zaparkowany przy twoim projekcie na pół roku. Utrzymywanie cudzego legacy bez przepisania go. I wszystko, gdzie prośba sprowadza się do obejścia bezpieczeństwa, RODO albo regulaminu innej firmy.
Uczciwe nie to normalny wynik rozmowy audytowej i zdarza się. Usłyszysz je w tych dwudziestu minutach, zanim nam cokolwiek zapłacisz.
Umów audyt
Przyjdź z pomysłem, prototypem albo z tym, co ciągle się psuje. Wyjdziesz z nazwanym największym ryzykiem i konkretnym następnym krokiem, nawet jeśli tym krokiem nie jesteśmy my.
Wolisz mailem? [email protected]